fbpx

14 975 DZIEŃ … ŻYCIA

Sie 19, 2018 | historie wybrane

Foto Tomasz Jodlowski © All Rights Reserved tomaszjodlowski.com

Dziś „pióro” nie chce mnie słuchać i napisać lekko o tym, co czuję.
Dziś kończę 41 lat zostawiając za sobą 14 975 (słownie: czternaście tysięcy dziewięćset siedemdziesiąt pięć dni).

Każdy z tych dni miał 24 godziny i tylko ode mnie, moich wyborów i moich reakcji na to, co te godziny przynosiły – zależało to, czy były to dni jasne i czy ciemne. Niezależnie od mojej nadwrażliwej natury siedzi w mojej głowie „pani tabelka”, która ma pełną świadomość – dziś jeszcze większą niż kiedyś – że największą niewiadomą X, jest w naszym życiu ilość dni, które Bóg, los, kosmos, matka natura (właściwe sobie podkreślcie proszę) da nam jeszcze przeżyć.

To dlatego doceniam i odróżniam.

Doceniam każdy dzień i odróżniam „mało ważne” od „małego ważnego”.

Podobno urodzeni 19 dnia miesiąca są obciążeni długiem karmicznym władzy. Z jednej strony doświadczamy zachowań mocno przemocowych z drugiej strony odbija nam, kiedy tą umowną władzę obejmujemy. Kluczem do naszej wolności jest powiedzenie NIE agresorom i zrozumienie, że władza (nawet ta najdrobniejsza – np. rozumiana jako wpływ na innych) to przede wszystkim odpowiedzialność i służba.

Lekcji pokory i odpowiedzialności za mną, no cóż, więcej niż wiele. (Chyba nie byłam kiedyś – poprzednio – najlepszym człowiekiem). Panie Profesorze Życia – lekcje odrobiłam.

Nie jestem w stanie opisać Wam jaka ulga przychodzi, kiedy już jesteśmy na drugim brzegu rzeki zwanym wolnością i pełnią siebie. Nie muszę pisać – widać to na zdjeciu. Tu trawa nie jest bardziej zielona. W zasadzie na początku prawie jej nie ma. Posiałam na wiosnę. Podlewam. Zachwycam się każdym jej fragmentem. Są miejsca gdzie rośnie błogo. I są inne miejsca, gdzie trzeba dbać o nią szczególnie.
Uczę się.

Czasami mam wrażenie – nie pytajcie mnie dlaczego – że w dniu urodzin dostajemy szczególny prezent w postaci paczki energii na kolejny rok. Tak to czuję. Biegnę po ten prezent jak sześciolatka szybko rozwiązując wielką kokardę 365 (?czy aby na pewno?) kolejnych dni życia. Marzę. Planuję. Spisuję wszystko, co wymarzyłam. Realizuję. A ponieważ nie wiem, czy dane mi będzie tylko dziś, czy jeszcze tydzień czy ??? – staram się przeżyć każdy dzień jakby był najważniejszy, najistotniejszy, doceniając to jak bardzo jest cenny – bo – #JEST.

Dziękuję, że stanęliście na mojej drodze.
Że przyłączyliście się do mojej podróży.
Że pozwoliliście się poznać.
Że zostawiacie swoje historie.
Że mam dla kogo i po co – malować.

Buziole.
Basia

Ps. FOTO Tomazs Jodlowksi